06 września 2006

miejski wpis

Odkurzyłam dzis mojego srebrnego dwukołowca, ruszyłam ciało i pojechałam "na miasto". Musiałam, bo zapomniałam sie podpisac w pracy na sierpniowej liscie obecnosci. Ha! i jeszcze sie dowiedziałam, że zaliczyłam okey-a ! Tego bym się po sobie nie spodziewała .. ;-) ale ok...
Zajrzałam do ojca mojego roweru czyli pana Jacka z Euforii. Jak zwykle dowcipny i przemiły. I skad wiedział, że akurat szukam takiej kurtki ? Wisiała na samym wierzchu usmiechajac sie do mnie wszystkimi swoimi ekspresami. Ma tez chyba 100 kieszeni i piekny zielono-oliwkowy kolor. No i jest juz moja. A pan Jacek ma do sprzeania kilka rowerów jakby ktos chciał.
Jechałam sobie wolniutko zatłoczonym głownym traktem miasta Łodzi, patrzyłam i stwierdziłam , że po wakacjach ulica wygląda całkiem dobrze. Tzn. ludzie. Wiele młodych, fajnie ubranych osób, wciąż zapełnione ogórdki- dzis wyszło słońce. Kolorowo... Wiem, że to tylko Piotrkowska, za rogiem jest inaczej . ALe za rogiem jest też klimat. Czy też bywa...
<