15 września 2006

time out

Miałam się dokulturalniać w ubiegłym tygodniu z okazji festiwalu 4 kultur. Nie do końca się udało. Aczkolwiek elektro-jazzowy wieczór w Jazdze był całkiem, całkiem. Główną atrakcją miał być polski Robotobibok- zaiste genialny- ale ... raczej do posłuchania w domu czy w małym klubie. Tym razem brzmieli moim skromnym zdaniem zbyt monotonnie. No i showmenami to oni nie są :-). Lepiej wypadł w ten chłodny wieczór niemiecki Don't Shelest z polskim odjazdowym saksofonistą.
A potem była noc z rosyjskimi dj-ami ale na to już brakło nam sił.
Tymczasem Mr. Skarb powinien już wylądować na ziemi francuskiej, premia za lipiec dotarła dzis na konto - to już przedostatnia :-((( a ja powinnam wziać się do pracy bo jak zwykle wszystko na ostatnią chwilę...













Robotobibok
















polowanie na babuszkę
















jedziemy, jedziemy...
<