"Wszystko...
... układa sie w jeden, wyraźny, doskonały kształt" spiewał mój idol sprzed lat Marcin Swietlicki. Ostatnio ten tekst chodzi za mną, przyczepił sie do mojej głowy. I dobrze.
Słowa wyjęte są wprawdzie z innego kontekstu, z pierwszej płyty Swietlików - Ogród Koncentracyjny. Pamiętam, jak przywiozłam tę płytę do Londynu i zasłuchiwałysmy się z Magdą i Renatą. Spiewałysmy , smiałysmy sie z "Oplutego". Tęsknota za własnym językiem za granicą jest wielka. Kiedy to było ? Jakies 10 lat temu. Moja pierwsza emigracja :-). Dobra to jest płyta i dawno jej nie słuchałam.
Ale faktycznie, wszystko się na razie układa. Przesunięto mi termin obrony o jeden dzień, tak że mam czas na dojazd do P. bez stresu. Okazało się , że pytać mnie bedą tylko z pracy więc odeszło mi przygotowywanie pytań z innego materiału. Codziennie zmuszam się, żeby załatwić wszystkie niezbędne sprawy i sprawki i jakos tak krok za krokiem, do przodu. I nawet mam czas na przyjemnosci czyli ploty z przyjaciółmi. A że pogoda w Łodzi piękna więc cudownie się siedzi w ogródku. ( Krewetki były pyszne Sylka :-)
Zaczynam się pakować i zastanawiam się, gdzie ja to wszystko wsadzę. A raczej wysadzę. W moim nowym mieszkaniu, którego adresu nawet nie potrafię poprawnie wymówić, już i tak nie ma się jak ruszyć. Trzeba będzie pokupować nowe półki, szafę...
I tak musze zostawić większosć tych drobiazgów, które w pewnym stopniu sa częscią mojego życia. Zostają setki zdjęć, książki, albumy, rzeczy przywożone z podróży ... dobrze, że płyt wszystkich nie muszę brać bo mamy zblizony gust i pewnie połowa z tego co mam jest już na półce tam.
Ale co tam przedmioty.... Najważniejsze, że nowe nadchodzi , prawda ? (choć starego trochę żal .. ). Szkoda, że nie można być w dwóch miejscach na raz...
Słowa wyjęte są wprawdzie z innego kontekstu, z pierwszej płyty Swietlików - Ogród Koncentracyjny. Pamiętam, jak przywiozłam tę płytę do Londynu i zasłuchiwałysmy się z Magdą i Renatą. Spiewałysmy , smiałysmy sie z "Oplutego". Tęsknota za własnym językiem za granicą jest wielka. Kiedy to było ? Jakies 10 lat temu. Moja pierwsza emigracja :-). Dobra to jest płyta i dawno jej nie słuchałam.
Ale faktycznie, wszystko się na razie układa. Przesunięto mi termin obrony o jeden dzień, tak że mam czas na dojazd do P. bez stresu. Okazało się , że pytać mnie bedą tylko z pracy więc odeszło mi przygotowywanie pytań z innego materiału. Codziennie zmuszam się, żeby załatwić wszystkie niezbędne sprawy i sprawki i jakos tak krok za krokiem, do przodu. I nawet mam czas na przyjemnosci czyli ploty z przyjaciółmi. A że pogoda w Łodzi piękna więc cudownie się siedzi w ogródku. ( Krewetki były pyszne Sylka :-)
Zaczynam się pakować i zastanawiam się, gdzie ja to wszystko wsadzę. A raczej wysadzę. W moim nowym mieszkaniu, którego adresu nawet nie potrafię poprawnie wymówić, już i tak nie ma się jak ruszyć. Trzeba będzie pokupować nowe półki, szafę...
I tak musze zostawić większosć tych drobiazgów, które w pewnym stopniu sa częscią mojego życia. Zostają setki zdjęć, książki, albumy, rzeczy przywożone z podróży ... dobrze, że płyt wszystkich nie muszę brać bo mamy zblizony gust i pewnie połowa z tego co mam jest już na półce tam.
Ale co tam przedmioty.... Najważniejsze, że nowe nadchodzi , prawda ? (choć starego trochę żal .. ). Szkoda, że nie można być w dwóch miejscach na raz...

0 Comments:
Prześlij komentarz
<< Home