08 października 2006

dwoje ludzi z szafa

wlasnie dwoje, a nie dwoch, jak u Polanskiego. Bo to nasza szafa- moja i Seby. Poza tym nie ma lustra. Ale jest calkiem fajna. Przypadkiem trafilismy dzis do Ikei i zrobilismy duze zakupy. Szafa, komoda.. i pomniejsze pierdolki.
Niby prosta rzecz, a cieszy. Musi, bo wreszcie bedzie mozna zrobic w tym mieszkaniu porzadek. Juz moja w tym glowa. Ach ci faceci... A ten moj ma takie niewyobrazalne ilosci rzeczy niezbednie potrzebnych- nawet takich, ktorych zaloze sie, nie uzyje, nie zalozy ani razu. No coz , bede pracowac dalej nad tym materialem ;)
Szafa napina sie dumnie w rogu pokoju swoim bialym plotnem ( bo to taka pokrywana materialem na metalowej konstrukcji) i wciaz nie moge uwierzyc , ze juz tam nie ma sterty rupieci.
Nat King Cole nuci swoje ballady w circle room hotelu la Salle w Milwaukee roku 46 ,
zatanczylismy wlasnie kawalek oh, but i do , uff; a teraz graja i'm in the mood for love.
A my po prostu jestesmy. Niby normalnie, a pieknie...

5 Comments:

Blogger ania said...

przypadkiem, bo mielismy jechac ze znajomymi gdzie indziej;)

9/10/06 22:03  
Anonymous Anonimowy said...

ładne. :)

12/10/06 10:20  
Blogger ania said...

Witaj Dominiko ;)

13/10/06 00:40  
Anonymous Anonimowy said...

chyba się dziś przejadę do Ikei.

13/10/06 10:10  
Anonymous Anonimowy said...

A ja wlasnie do Ikea trafilam "przypadkiem" w niedziele z dzieciakami, ale sie krecimy po tych samych drogach... Anka, welcome to my world! Jak samopoczucie emigranta, ha? Strasznie fajne to z tymi punktami odniesienia, moja wersja to Life is tough. Get a helmet! Goodluck and Have Fun in France. Blanka

18/10/06 18:11  

Prześlij komentarz

<< Home

<