09 listopada 2006

czas

czasem jest go za duzo - choc zdarza sie sporadycznie;), a czasem za malo. Tym razem ucieka i ucieka. Wraz z powrotem komputera i jego wlasciciela powrocilam i ja do aktywniejszego trybu zycia. Wyjscia, przyjscia, spotkania, dania, prania ;)... A juz jutro duzo skok przez Niemcy i Czechy do Polski;)
Ale teraz trzeba cos wymyslec na obiad czyli posilek wieczorny. Przychodza Marie i Teddy. Sklaniam sie ku caponacie - baklazanom w sosie pomidorowym, z oliwkami i kaparami. Juz wyprobowalam, mniam!
Do zobaczenia w Lodzi ;)

6 Comments:

Anonymous Anonimowy said...

na jak dlugo sie wybierasz do Lodzi?

9/11/06 16:02  
Blogger ania said...

na 4 dni i 5 nocy :)

9/11/06 18:27  
Blogger marcin said...

A ja jutro do Hiszpanii - na trzy dni i dwie noce :-)

9/11/06 20:14  
Anonymous Anonimowy said...

och! toście się burżuje "rozpodróżowalii" ;)

ja póki co we wsi Dania. hi hi.

9/11/06 20:23  
Anonymous Anonimowy said...

Słyszałem od Małżonki, że się w sobotę widzimy:-)

No to do zoo... winka się co prawda jeszcze nie zrobiły, ale coś się wymyśli;-)

9/11/06 21:43  
Blogger ania said...

Marcin, W Hiszpanii powinno byc cieplej niz w Polsce. Enjoy!
Darek&Silvija, tak, mam nadzieje, ze sie spotkamy w sobote. Zadzwonie wieczorem albo jutro rano, bo bede dosc pozno w Lodzi. see you!

10/11/06 10:06  

Prześlij komentarz

<< Home

<