dimanche
czyli niedziela. Poranna mgla zamienila sie w piekne slonce. Pompidou w poludnie jeszcze nie zatloczone, ale niestety nie wszystkie wystawy sa dzis bezplatne. W Paryzu, w pierwsza niedziele m-ca publiczne muzea i galerie sa gratis. A w Pomp. akurat te, ktore najbardziej chcialam obejrzec nie sa. To nic, i tak zobacze. Dzis, po kilkugodzinnym zwiedzaniu duzej ekspozycji pt The movement of images, i tak nie mialabym sily. Najbardziej chyba podobal mi sie pokaz slajdow Nan Goldin. Zdjecia intymne, bardzo intymne z zycia jej przyjaciol. I filmy eksperymentalne z poczatku wieku i lat pozniejszych. Cudowna jest tez panorama Prayza z ostatnich pieter Beaubourg, jak to muzeum rowniez nazywaja Francuzi.
W miedzyczasie kawa z Ania ze szkoly, a w drodze do domu udalo sie jeszcze kupic ciepla bagietke. Uwielbiam zapachy z tutejszych piekarni. A tych jest mnostwo. To jeden ze znakow rozpoznawczych Francji. Piekarnie i ludzie z bagietkami w reku. Mniam;)
W miedzyczasie kawa z Ania ze szkoly, a w drodze do domu udalo sie jeszcze kupic ciepla bagietke. Uwielbiam zapachy z tutejszych piekarni. A tych jest mnostwo. To jeden ze znakow rozpoznawczych Francji. Piekarnie i ludzie z bagietkami w reku. Mniam;)

1 Comments:
niektore zdjecia sa łóżkowe, czasem bardzo ;), myślę , że by ci sie spodobaly. Tzn. oglnie , a nie tylko te z sypialni ;)
Prześlij komentarz
<< Home