18 października 2006

w drodze ze szkoly

do szkoly jade metrem, ale po zajeciach wracam spacerkiem wdluz kanalu st. Martin, ktory rozciaga sie - na powierzchni- prawie na calej trasie od szkoly do domu. Patrze, robie fotki, wystawiam twarz ku sloncu...

widok na Sacre Ceur z okolicy stacji Stalingrad, gdzie wysiadam

przy zejsciu na sciezke nad kanal wita nas pan w zielonych okularach, ( Kojak ?)

i inny pan - nie pan. Paryz jest pelen wszelkiego rodzaju graffiti

nad woda chetnie rozbijaja sie bezdomni...

a inni czytaja...


kanal St. Martin



mijamy kilka kafejek


a na Richard Lenoir, juz blisko domu, w niektore dni tygodnia jest jarmark

4 Comments:

Blogger GonsioR said...

O! To, to, właśnie o to chodziło. Super fotki z dalekiego świata:-)
Dzięki Ania!
Jakby co widzę, że się z namiotem nad rzeką zmieścimy;-)

18/10/06 11:25  
Blogger ania said...

o tak;) nad kanalem, nad Sekwana, gdzie tylko chcesz ;))

18/10/06 12:34  
Blogger ania said...

kafejek ci "u nas" dostatek, zapraszamy!
Ale Lodz to fajne miejsce, nie skazuj jej na przgrana w konfrontacji bezdomnych;) Szkoda tylko, ze rzeki brak. Woda daje miastu przestrzen , oddech. Rzeka, jezioro, morze, ocean ;)

19/10/06 19:50  
Blogger marcin said...

Ja nad Tamize mam teraz 2 minuty i do dzis wspominam jak rok temu przed wyjazdem powiedzialem do Sylwii:

-Bede sobie chodzil po Londynie sladami Virginii Woolf... tylko zebym do rzeki nie doszedl.

Ech... ironia.

19/10/06 20:49  

Prześlij komentarz

<< Home

<