22 października 2006

oswajanie

powoli sie tu odnajduje, aklimatyzuje. Dzis bylam pierwszy raz na basenie bo bez plywania zyc nie moge. La piscine ( basen) jest 5 minut od domu, ale dzis rano byla taka masa ludzi, ze nie mozna bylo normalnie poplywac. Sprobuje w porze lunchu w tygodniu. Powinno byc luzniej. No ale juz przynajmniej wiem, co i jak.
Do sklepu chodze coraz bardziej zrelaksowana, bo i zapytac o co nieco potrafie i czasem cos mi sie uda zrozumiec. Nie mowie o supermarketach, gdzie jest samoobsluga, ale o tych mniejszych, z normalnym sprzedawca ;)
Dzis znow leniwie; lunch zjedlismy z Gisou, wieczorne ogladanie meczu u znajomych odwolane, wiec obejrze w celach naukowo-jezykowych;) fragmenty Faces Johna Cassavetesa, filmu ktory obejrzelismy wczoraj - wspanialy!
Ale juz przyszly tydzien zapowiada sie intensywny. Cieszmy sie wiec leniwa niedziela.;)
( dziwne , ale w tv nie ma Na dobre i na zle ... , a przeciez juz pora;)
<