20 października 2006

paryska codziennosc

Od wielu, wielu lat nie mialam tak duzo czasu dla siebie. Robie wiec to, na co mam ochote i co sprawia mi przyjemnosc. A ze przyjemnosc sprawia mi uczenie sie francuskiego, gotowanie, czytanie i pisanie, to takie zwyczajne czynnosci zaprzataja ostatnio moje dni. I jestem z tym na razie szczesliwa.
W szkole duzo lepiej, poswiecam codziennie kilka godzin nauce i widze efekty. W domu wszyscy nareszcie zdrowi, w Paryzu zrobilo sie chlodno ...
Czasem w drodze ze szkoly eksploruje inne zakatki:















parc des buttes chaumont w 19 dzielnicy...



















...pelen roznego ptactwa















niektorzy szkicuja na lekcji rysunkow, inni sobie siedza i patrza
















wchodzimy na Belleville















chyba wszystkie vany we Francji sa "ograffitowane"











































dostawa















jedna z setek chinskich knajp...















a nad nia maly Chinczyk o trzech rekach

4 Comments:

Blogger marcin said...

Genialne!!!

20/10/06 20:29  
Anonymous Anonimowy said...

Podpisuje sie pod komentarzem Marcina. Niezwykla przyjemnosc sprawia mi czytanie twojego bloga, Aniu. Jestes w nim prawdziwa, nie napuszona ani nie na pokaz. Takich blogow brakuje w blogoferze. Zawsze chcialam na takiego trafic. No i trafilam!

20/10/06 21:00  
Blogger ania said...

dziekuje ;)Ciesze sie, ze to co pisze i pokazuje tu, moze sie podobac. Dla mnie zajmowanie sie ta moja mala strona to czysta przyjemnosc.

21/10/06 01:08  
Blogger GonsioR said...

Dołączam się do powszechnych i zasłużonych zachwytów :)
Tym razem na kolana powalił mnie zmutowany Chińczyk.

Pozdrawiam i śmigam spać... hrrrr

22/10/06 01:31  

Prześlij komentarz

<< Home

<