last week - la semain derniere
W tamtym tygodniu mialam duzo czasu, w tym tygodniu wrecz przeciwnie. Czas wypelniony zostal spotkaniami ze znajomymi i nieznajomymi, ktorzy zostali znajomymi;)
Codziennie gdzies wychodzilismy, razem lub osobno i zawsze odnosilam wrazenie, ze Francuzi to bardzo mily narod;) Oczywiscie generalizuje, ale ci, ktorych spotykam sa naprawde mili, ciekawi, wydaja sie szczerzy, zainteresowani ta inna, ta Polka. Mam nadzieje, ze to nie jest tylko pozor. Zazwyczaj tez przelaczaja sie na angielski, tylko po to, zebym rozumiala, zeby moc sie porozumiec. Przyznam, ze jest to bardzo mile i swiadczy, wg; mnie , jednak o szacunku dla obcego. Nigdy nie zdarzylo mi sie byc "poza", w grupie, ktora mowi tylko po francusku, bo tak latwiej. Choc czasem lubie , jak musze sie produkowac w tutejszym narzeczu, bo cos niecos potrafie juz powiedziec. Ale gorzej ze zrozumieniem. Tak jak np. na obiadach u dalekiej ciotki Mr Skarba, pelenej energii 60 letniej pani psychoanalityk, ktora mieszka w pieknej starej kamienicy, wspaniale gotuje i jest przemila , ale angielskiego prawie nie zna.
A w piatek pod oknem mielismy kino. Wynieslismy wiec krzeselka i obejrzelismy kilka krotkich filmow. Mial byc tez film Tomka Baginskiego, Fallen Art, ale zostal z jakichs przyczyn wycofany. Bylo sporo ludzi, grzane wino, fajna atmosfera, poznalam kilku sasiadow, w tym pania Roze, Polke, ktora mieszka za sciana.
I tak oto nadeszla niedziela, pochmurna niedziela i nic sie nie chce...
Chyba jednak zwleczemy sie do kina na najnowszego Kaurismaki'ego.
( juz po . O, jaki smutny film .... )

jeden z tych ledwie widocznych balkonow na pierwszym pietrze jest nasz

a za tym plotem wkrotce bedzie ogrodek.
Ta kamienna sciana nie wyglada najlepiej , ale z mieszkania widok nie jest zly, glownie niebo i dalekie budynki. I nikt nie zaglada z okien na przeciwko;)

nowa fryzura panny Gisele
Codziennie gdzies wychodzilismy, razem lub osobno i zawsze odnosilam wrazenie, ze Francuzi to bardzo mily narod;) Oczywiscie generalizuje, ale ci, ktorych spotykam sa naprawde mili, ciekawi, wydaja sie szczerzy, zainteresowani ta inna, ta Polka. Mam nadzieje, ze to nie jest tylko pozor. Zazwyczaj tez przelaczaja sie na angielski, tylko po to, zebym rozumiala, zeby moc sie porozumiec. Przyznam, ze jest to bardzo mile i swiadczy, wg; mnie , jednak o szacunku dla obcego. Nigdy nie zdarzylo mi sie byc "poza", w grupie, ktora mowi tylko po francusku, bo tak latwiej. Choc czasem lubie , jak musze sie produkowac w tutejszym narzeczu, bo cos niecos potrafie juz powiedziec. Ale gorzej ze zrozumieniem. Tak jak np. na obiadach u dalekiej ciotki Mr Skarba, pelenej energii 60 letniej pani psychoanalityk, ktora mieszka w pieknej starej kamienicy, wspaniale gotuje i jest przemila , ale angielskiego prawie nie zna.
A w piatek pod oknem mielismy kino. Wynieslismy wiec krzeselka i obejrzelismy kilka krotkich filmow. Mial byc tez film Tomka Baginskiego, Fallen Art, ale zostal z jakichs przyczyn wycofany. Bylo sporo ludzi, grzane wino, fajna atmosfera, poznalam kilku sasiadow, w tym pania Roze, Polke, ktora mieszka za sciana.
I tak oto nadeszla niedziela, pochmurna niedziela i nic sie nie chce...
Chyba jednak zwleczemy sie do kina na najnowszego Kaurismaki'ego.
( juz po . O, jaki smutny film .... )

jeden z tych ledwie widocznych balkonow na pierwszym pietrze jest nasz

a za tym plotem wkrotce bedzie ogrodek.
Ta kamienna sciana nie wyglada najlepiej , ale z mieszkania widok nie jest zly, glownie niebo i dalekie budynki. I nikt nie zaglada z okien na przeciwko;)

nowa fryzura panny Gisele

0 Comments:
Prześlij komentarz
<< Home