Dom
Trochę się pogubiłam. Chodzi za mna kawałek , Tiltu chyba: "gdzie jest mój dom, kto mi zabrał dom?", tyle tylko, że mi nikt nie zabrał, ale dał kolejny. I tak chyba jest. Mam po prostu trzy domy. Pierwszy w Głownie, u rodziców, choć tam już nie ma żadnych moich rzeczy, jest inny niż w czasach dzieciństwa, i nie mogłabym tam już mieszkać. Choć teraz, podczas tych kilku dni w Polsce jeździłam do Głowna codziennie, żeby dać Im jak najwięcej siebie. Drugi, ten w Łodzi, na Konstytucyjnej. Teraz to raczej mieszkanie. Jednak nadal jest to moje i tylko moje mieszkanie i ta własność daje poczucie bezpieczeństwa, świadomość, że w kazdej chwili mam tam swoją przestrzeń. I trzeci, ten obecny, w Paryżu. Wiele razy, będąc ostatnio w Łodzi, łapałam się na myśli, że chce już wracać do domu. I to jest chyba teraz mój dom główny. Hmm.. brzmi jak dworzec kolejowy glówny;). No cóż, z moją częstotliwością przeprowadzek to nawet pasuje. Jednak wolałabym tego trzeciego domu nie zmieniać. Mieszkanie, tak , na większe, ale nie dom. Bo czym jest dom? Przede wszystkim chyba miejscem, w którym są ludzie, ktorych kochamy i ktorzy nas kochaja... Czego sobie i wszystkim życzę, tym co mają i tym co czekają ...

1 Comments:
tak, rzeczy są też wazne.Robią klimat, to prawda. Ale wiesz, majac w domu łódzkim mnóstwo swoich ulubionych rzeczy pod ręką, odczuwałam brak. Brak człowieka, brak konkretnego człowieka. A rzeczy pomału przewożę tutaj...
Prześlij komentarz
<< Home